TRIPENDO                                 (www.tripendo.com)
(Aktualizacja 2002 - 09 - 26)

 

W pierwszej dekadzie czerwca 2002 zafundowałem sobie i rodzinie długo oczekiwany urlop. Pognało nas za zachodnią granicę. Była masa ciekawych wydarzeń i miejsc. Ale najciekawszym punktem programu wycieczki (z punktu widzenia rowerzysty poziomego) była wizyta w firmie zajmującej się produkcją rowerów poziomych na których się wzorowałem przy budowaniu mojej konstrukcji.

 


 

Gwoli wyjaśnienia sytuacji i mojego postępowania - była to wizyta niejako "szpiegowska". Tzn. pierwotnie miałem zamiar się tam pokazać jako ja czyli osoba która zbudowała rower będący konstrukcją mocno podobna do ich wyrobu.  Jednak już  w czasie wizyty okazało się, że ujawnienie tego mogłoby nie być zbyt mile przyjęte przez panów których byłem gościem. Zresztą wyobraźcie sobie całą sytuację: ludzie zajmują się tym zarobkowo od kilku lat, poświęcili dużo czasu i pieniędzy w rozwój tego roweru, a tu przyjeżdża z Polski jakiś typek i po prostu chce pooglądać jak oni to zrobili. To by nie przeszło. A tak byłem traktowany jak potencjalny klient, mogłem sobie wszystko pooglądać, obfotografować i sfilmować.

Konstrukcja roweru Tripendo jest połączeniem elementów karbonowych z aluminiowymi.  Całość jest oparta na dwóch aluminiowych płytach pomiędzy które są wstawione profile będące elementami mocującymi pozostałe podzespoły. Rama z pozostałymi detalami jest łączona nitami. 

 

Suport posiada standardowe korby, natomiast sama oś suportowa jest elementem całkowicie specyficznym dla tego roweru gdyż zębatka napędzająca jest umieszczona centralnie pomiędzy korbami. Łańcuch jest schowany wewnątrz ramy, a dzięki systemowi napinaczy regulacja ustawienia suportu nie wymaga ingerencji w długość łańcucha. Całość mechanizmu korbowego jest regulowana w zakresie około 15 cm zależnie od długości nóg użytkownika. 

 

Drugi łańcuch to już standardowy układ roweru górskiego typu 3x9 lub w droższej wersji z 14 biegową piastą Rolhoffa. Ta druga jest dużo wygodniejszym rozwiązaniem w przypadku roweru poziomego gdyż umożliwia zmianę biegów także w czasie postoju. 

 

Wahacze przednie są konstrukcją stalową i bardzo filigranową w stosunku sił jakie muszą przenosić. Jednak działają i nie miałem do pracy układu kierowniczego i zwieszenia większych zastrzeżeń. Może poza jednym - w czasie zakrętu gdy koło odciążone wpadło mi w ukośną dziurę zaczęło przez chwilę dziwnie szarpać. Ale podobny objaw miałem raz także na moim rowerze, więc może to normalne. Faktem jest też to, że na Tripendo jeździłem raptem 30 minut a na moim przejechałem 1500 km, ale może po prostu miałem szczęście.

 

Koła - przednie z piastami jednostronnymi i hamulcami tarczowymi firmy Formula. 

 

Koła są także osiągalne w wersji trójszprychowej, a ich dostawcą jest Polska firma ze Szczecina. Koło tylne - zupełnie standardowe z hamulcem typu V-brake. Fotelik jest dość ciekawie rozwiązany i jest w miarę uniwersalny dla osób o różnym wzroście. W foteliku jest zintegrowany nieduży bagażnik (ok 20 litrów) zabezpieczany zamkiem. 

 

Układ sterowania dźwigniami działa tak samo - lewa skręca, a prawa pochyla rower. Oczywiście po chwili można zapomnieć o istnieniu prawej dźwigni. Oczywiście w mechanizmie skrętu zastosowano układ kompensacji Ackermana. Mechanizm pochyłu rozwiązany jest nieco inaczej - a mianowicie poprzez system bloczków i stalową linkę. Do całości nie miałem zastrzeżeń. Przeguby wykorzystane w układzie zawieszenia i kierowniczym są wykonane na łożyskach teflonowych. Całość działa dobrze i bez luzów. 

Co do masy całej konstrukcji to niestety mogę się opierać tylko na mglistych danych producenta - na stronie internetowej podają masę roweru od 29 kg, mnie mówili o masie 25 kg, ale bardziej wiarygodnym wynikiem będzie ten pierwszy, gdyż w wolnej chwili gdy panowie byli zajęci spróbowałem cały rower podnieść. Lekki nie był - ale nie to jest w tym najważniejsze. Wiem o tym bo mój przy wadze około 40 kg nie sprawiał większych problemów i nie odczuwało się tej masy.

Do jazd próbnych udostępniono nam wersję roweru z bocznymi kółkami. Umieszczone na wysięgnikach koła ograniczały wychylenie roweru do 20 stopni na stronę. 

 

Zaraz na początek oczywiście dałem plamę i o mało się nie wydało, że na czymś takim jeździłem, bo po prostu wsiadłem na Tripendo i pojechałem.... Panosz szczęki opadły bo jak twierdzą - nauka jazdy wymaga minimum 30 minut, a najlepszy do tej pory ich klient  opanował sztukę jazdy w 10 minut. Zacząłem ściemniać ze to tylko kwestia dobrej koordynacji ruchów. Na szczęście z opresji wybawiła mnie moja małżonka, która siedząc na tego typu rowerze po raz pierwszy już przy drugiej jeździe załapała o co w tym chodzi a panowie z ekipy Tripendo byli bardzo zaskoczeni. Po kilku minutach zdecydowali się zdemontować dla nas kółka boczne i można było wykorzystać cały zakres roboczy pochyłu roweru czyli 26 stopni na stronę.

 

 

Jazda zyskała zacznie na uroku. Nie było to dla mnie jakieś nowe doznanie bo mój rower zachowuje się dokładnie tak samo (no prawie tak samo - ale to wina strasznych luzów na przekładni od pochyłu). Porównanie wypadło korzystnie - uznałem ze moja konstrukcja nie odbiega znacząco zachowaniem od niemieckiego pierwowzoru. Nawet coś co mnie tak smuciło w moim rowerze czyli promień skrętu maja podobny. Ogólnie bardzo jestem ciekaw mojego roweru z nową przekładnią, fotelikiem i układem napędowym. Powinien być wtedy w niektórych szczegółach lepszy od pierwowzoru.

Na koniec dla zainteresowanych podaję informację która przyprawiła mnie o konwulsyjny atak śmiechu.  Panowie przez cały czas podkreślali, że rower który oferują jest niepowtarzalny  pod względem technicznym i technologicznym. I to fakt - robi wrażenie. Wszystkie elementy są wykonane dokładnie i elegancko. No więc spytałem w końcu o cenę tego cacuszka. Po kolejnym wywodzie na temat jego zaawansowania technicznego usłyszałem informację : 6300 Euro za wersje podstawową - czyli przy kursie 3.8 zł za Euro daje to jakieś 24.000 PLN!!!! A ja się martwiłem, ze koszty moje zabawki razem z robocizną przekroczyły już 4500 PLN..... 

Podziękowałem i powiedziałem, że musze się z tym przespać. Rozstanie z tym rowerem mimo posiadania czegoś podobnego było trudne, ale bardziej dzięki jego urodzie.  A jak już się z tym przespałem (a śniło mi się między innymi to, ze panowie z Tripendo gonią mnie na rowerach, a ja uciekam oczywiście na moim trójkołowcu) to stwierdziłem, że warto w mój rower jeszcze trochę zainwestować....